czwartek, 25 czerwca 2015

Piećdziesiąt twarzy Greya

Dzisiaj z koleżankami obejrzałyśmy film pt. ,,Piećdziesiąt twarzy Greya", opowiem wam teraz co mi się w nim podobało, a co nie oraz krótko go streszczę.

Film opowiada o młodej kobiecie, Anastazji. Dziewczyna poznaje bogatego biznesmena, Greya. Zakochują się w sobie. Mężczyzna robi wszystko by ukochana była szczęśliwa, troszczy się o nią i martwi, ale okazuje się, iż nie jest jedynie słodkim romantykiem.

Bardzo mnie zaintrygowały niektóre romantyczne sceny, które tam były, to jak bardzo Anastazja kochała Greya oraz polubiłam aktora, który go grał. Również niezmiernie spodobało mi się tło muzyczne. Nie podobało mi się jednak to jak się zachowywali, trochę to, że zrobili z niej taką idiotkę, usłyszała przecież o tych jego umowach i pokoju zabaw, a dalej chciała z nim być, sądzę, że powinna postawić na rozum, iż wybranek jej serca jest dość dziwny i jego zachowanie też mi nie specjalnie przypadło do gustu. Ogółem sama ta aktorka mi się nie spodobała, mimo iż aktor, który grał głównego bohatera i prawie wszyscy aktorzy drugoplanowi bardzo przypadli mi do gustu. W innych scenach pozostaje neutralna. Uważam też, że większość aktorów dobrze zagrała, choć nie czytałam książki, więc pewności w stu procentach nie mam. W skali od 1-10, ten film otrzymuje ode mnie 7.